Piątek mi nie sprzyjał...
... w zrzucaniu zbednych kilogramów.
Na śniadanie zjadłam jajechnicę, potek na uczelni kawałek ciasta. Jak wróciłam z wydziału to zrobiłam ryż, usmażyłam rybkę i zjadłam z kukurydzą. Potem kolejny "posiłek" był około 22:30... "posiłek" składał się ze słodyczy. Niestety nie miałam możliwości wyboru nic innego. Wywracało mi potem jelitami :( Nigdy nie jem o tej porze i to był szok dla mojego żołądka i jelit... Poszłam spać nad ranem.
No, ale był spacerek